Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha

Drukarnia i Księgarnia św. WojciechaDrukarnia i Księgarnia św. WojciechaSporo druków ulotnych jakie mam okazję oglądać posiada sygnaturę Drukarni św. Wojciecha w Poznaniu. Zaciekawiona, poszperałam w Bibliotece Narodowej i okazuje się, że ta instytucja ma długą i bogatą tradycję. Zapraszam do ciekawej lektury nt. przedsiębiorczego arcybiskupa i przeszło stuletniej historii wydawnictwa.*

Powyżej – międzywojenna ulotka reklamująca usługi drukarskie, sprzęty kościelne i dewocjonalia.

* Przytaczany tekst pochodzi z: Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha Sp. z o. odp. Poznań , Wydawnictwo własne, 1929 r.


(…) Pod rządami arcybiskupa Stablewskiego, który zyskał sobie przydomek „Arcybiskup socjalny”, rozpoczął się ruch w młodszem duchowieństwie ku studjowaniu kwestyj społecznych, ku zakładaniu stowarzyszeń i związków robotniczych, ku organizowaniu warstw robotniczych i oświecaniu ich w celu obrony interesów swojego stanu.
Z natury rzeczy powstała stąd potrzeba wydawania pism, broszur, książek o ideologii katolickiej i społecznej. Potrzeba też było pisma dla szerokich warstw, któreby uczyło bronić wiarę wobec napaści niedowiarstwa i umacniało przywiązanie ludu do Kościoła. Zrozumiał arcybiskup Stablewski, że trudno będzie wykonywać program encykliki Rerum novarum (przyp. Rerum novarum – encyklika Ojca św. Leona XIII która ukazała się 15 maja 1891 r. Nałożyła na biskupów i kapłanów ścisły obowiązek pracy dla polepszenia sytuacji robotników) bez własnego organu i bez własnej drukarni, któraby w działaniach zapewniała należytą swobodę ruchów.

Na pierwszem miejscu poczyna wydawać pismo ludowe. W roku 1895 dnia 18 stycznia wychodzi pierwszy numer PRZEWODNIKA KATOLICKIEGO, „Pisma dla rodzin, bractw i stowarzyszeń katolickich”. Jak w słowie wstępnem napisał sam arcybiskup, miało ono „w przystępny dla wszystkich sposób utwierdzać prawdy Boże, zaznajamiać z objawami życia Kościoła św. oraz ze sposobami jego obrony w tych czasach tak wielkich niepokojów i niebezpieczeństw dla wiary, równocześnie zaś nieść i rozrywkę i przyjemność po pracy”. Pomysł okazał się zbawiennym. „Przewodnik” zaczął odrazu przy poparciu duchowieństwa wzrastać w liczbę prenumeratorów, która dzisiaj wynosi ponad 200 tysięcy! w czasach bezwzględnych prześladowań polskości i katolicyzmu, które zaostrzyły się od powstania hakaty ( we wrześniu 1894) w okresie srogich ustaw o stowarzyszeniach i wywłaszczaniu, a zwłaszcza ciężkich walk o dusze dzieci w szkole pruskiej, jak strajk szkolny, „Przewodnik” odegrał nieocenioną rolę i niezmierne oddawał sprawie przysługi, zachęcając do wytrwania, zalecając jednak roztropność i umiarkowanie, a przytem dając dobry przykład cierpienia i poświęcenia dla sprawy. Doczekał się aż 14 procesów, w których 11 razy został zasądzony.

Podstawy finansowe „przewodnika” były stosunkowo niewielkie. Arcybiskup zużył na te cele fundusz około 40.000 marek, który mu ofiarował na dobre cele śp. kanonik Kegel. W początku drukowano pismo w obcej drukarni, mieszczącej się w podwórzu domu Krysiewicza przy ul. św. Marcina 16-17, mianowicie w drukarni starego „Kurjera Poznańskiego” (założonego 1 stycznia 1987 w samych początkach kulturkampfu). Tam też drukowały się książki, wydawane przez arcybiskupa i druki kurji arcybiskupiej, jak podręczniki do nauki religji św. i popularne wydawnictwa religijne i ludowe. W dniu 1 lipca 1896 zorganizowano samodzielną ekspedycję tych wydawnictw i nazwano ją KSIĘGARNIĄ ŚW. WOJCIECHA, a pierwszym kierownikiem tej księgarni i jedyny jej podówczas pomocnikiem był pracujący w Instytucji do dzisiaj zasłużony kierownik działu dewocjonalij i sprzętów kościelnych Wincenty Klinge. (…)

Tymczasem towarzystwo akcyjne, które wydawało „Kurjera Poznańskiego” , podupadało coraz widoczniej, dziennik dawał zwiększające się wciąż deficyty. Katastrofa zbliżała się w sposób nieunikniony . Druk „Przewodnika” oraz wydawnictw Księgarni św. Wojciecha nie mógł już poratować drukarni „Kurjera”. Arcybiskup Stablewski, chcąc zapewnić swoim wydawnictwom ciągłość druku, nabył drukarnię „Kurjera” na własność archidjecezji, połączył ją z Księgarnią i nadał całości nazwę „DRUKARNI I KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA”. Stało się to w roku 1899, „Przewodnik Katolicki” był więc rzeczywiście podstawą, na której wyrosła dzisiejsza wielka instytucja św. Wojciecha.

Urządzenia nabytej drukarni były na tamte nawet czasy bardzo prymitywne. Dość powiedzieć, że nie znano innego sposobu zestawiania czcionek, jak ręczny, a wszystkie maszyny poruszane były siłą ludzką. Konieczne powiększenie i zmodernizowanie drukarni w starych wynajmowanych lokalach było niemożliwe. Nabyto więc w r. 1898 kamienicę przy ul. św. Marcina 69 w zamiarze rozbudowania jej i przeniesienia tam drukarni i księgarni. Tutaj zrealizował arcybiskup Stablewski także inny swój dawny projekt, a mianowicie w łączności z lokalami na pomieszczenie drukarni polecił wybudować „Dom Katolicki”, t.j. obszerną salę na zebrania polskich i katolickich towarzystw i związków, obok sali zaś scenę dla teatrów amatorskich, restaurację oraz cały szereg lokali na pomieszczenie biur i bibljotek, towarzystw i związków. Budowa gmachu, wykonana przez budowniczego Ludwika Frankiewicza, kosztowała około 45.000 marek. Zużyty został gromadzony na ten cel przez ks. kanonika Kubowicza fundusz w sumie 10.000 marek, resztę kosztów pokryły już dość znaczne wówczas dochody z „Przewodnika” i Księgarni.
W zimie r. 1899 przeniesiono do nowych lokali drukarnię, pozostającą wówczas pod zarządem Wacława Witkowskiego, w przebudowanych zaś lokalach frontowych pomieszczona została Księgarnia oraz magazyn sprzętów kościelnych i dewocjonalij. Poświęcenie Domu Katolickiego i oddanie go do użytku publicznego nastąpiło 1 kwietnia 1990r. Drukarnia została równocześnie znacznie powiększona i dostosowana do stale wzrastających potrzeb. Wyposażono ją m.i. w maszynę rotacyjną i maszyny do składania czcionek (linotypy). Była to na owe czasy największa polska drukarnia na ziemiach polskich zaboru pruskiego.

W prowadzeniu stworzonego przez arcybiskupa działa posługiwano się domowemi środkami. Każdy z działów gospodarzył na własną rękę; pieczę i kontrolę nad całością wykonywał z polecenia biskupa ks. kanonik Echaust. Gdy jednak Instytucja rozrastała się, gdy obroty i zasiąg interesów każdego z oddziałów z roku na rok powiększały się, trzeba było pomyśleć o prawidłowem zorganizowaniu interesów na zasadach kupieckich, a przedewszystkiem także nadać Instytucji jasno określoną i stałą formę prawną. Na życzenie arcybiskupa objął zatem kierownictwo całości z dniem 1 kwietnia 1920 r. ks. prałat Piotr Wawrzyniak, patron Związku Spółek Zarobkowych.

Największy społecznik i finansista polski na przełomie XIX wieku, jakim był ks. patron Wawrzyniak, przejrzał natychmiast bystrym umysłem wielkie znaczenie i ważną rolę, jaką w tej erze gorącego ścierania się różnych światopoglądów w łonie własnego społeczeństwa mieć mogła działalność Instytucji św. Wojciecha. Zaczął przedewszystkiem od nadania stałej formy prawnej, zabezpieczającej prze ingerencją i zachłannością pruską. Aż do tej chwili bowiem tytuł własności pozostawał przy stolicy arcybiskupiej, względnie przy arcybiskupie Stablewskim. Była jednak poważna obawa, że po śmierci arcybiskupa Stablewskiego na stolicy prymasa Polski zasiądzie arcybiskup- Niemiec, wskutek czego mogłoby nastąpić wypaczenie dzieła wielkiego jego założyciela i miasto służyć sprawie polskich służyłoby raczej popieraniu interesów niemieckich ze szkodą polskości. Istniała też obawa, że w razie nowej walki kulturnej rząd pruski nie miałby z pewnością skrupułów i skonfiskowałby Zakłady, gdyby pozostały własnością arcybiskupstwa.

Należało zatem wyszukać taką formę prawną, któraby uchroniła Instytucję przed temi niebezpieczeństwami. I znalazł ją mądry ks. patron Wawrzyniak, najwytrawniejszy kooperysta polski. Nadał mianowicie Instytucji nazewnątrz formę „Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością”, ściśle według przepisów niemieckiego prawa spółkowego, a tem samem zabezpieczył ją przed apetytami niemieckimi, skądkolwiekby one przychodziły. Tej nazewnątrz jak tysiące innych wyglądającej Spółce nadał wszakże ks. Wawrzyniak (statutem jedynym w swoim rodzaju) organizację, zapewniającą Instytucji obok stałych podstaw materialnych, także charakter polski i chrześcijańsko-społeczny. Statut Instytucji ustala mianowicie, że udziałowcami czyli właścicielami majątku Instytucji mogą być zawsze tylko trzej księża katoliccy, Polacy, z których każdy z chwilą zamianowania go udziałowcem, winien dokumentarnie oświadczyć, że zrzeka się w imieniu swojem i spadkobierców jakichkolwiek praw i zysków z tytułu posiadania udziału, oraz że w razie jego śmierci udział przechodzi zpowrotem na Instytucję, która ma prawo mianować nowego udziałowca. Inny paragraf statutu głosi, że Spółce nie wolno wypłacać komukolwiek i jakichkolwiek zysków ani też tworzyć funduszów rezerwowych, a czyste zyski osiągnięte przez Instytucję obracać należy na cele społeczne.

Sama obecność tak wielkiego a wszechstronnego społecznika, jakim był ks. patron Wawrzyniak, stanowiła już zapowiedź jasnego kierunku i wzmożonego rozwoju Instytucji. Rozumiał on przedewszystkiem, że Instytucja sama w sobie jest bardzo ważnem zagadnieniem społecznem, że przeto, nie rozdrabniając sił i środków w innych kierunkach, należy przedewszystkiem dążyć do coraz to większego rozszerzenia jej podstaw materjalnych i działalności wydawniczej w kierunku chrześcijańsko-społecznym. Wespół z młodym podówczas wikariuszem i patronackim sekretarzem, późniejszym swoim następcą w urzędach, a obecnym ks. infułatem Stanisławem Adamskim, zabiera się ks. patron Wawrzyniak energicznie do pracy. – Powiększa drukarnię, organizuje prawidłowo kierownictwo działów, powołuje do współpracy fachowców, p.i. zmarłego w r. 1928 dzielnego księgarza polskiego śp. Adama Kompfa, wybitnego społecznika i historyka, a późniejszego profesora i rektora uniwersytetu Jagiellońskiego śp. ks. Kazimierza Zimmermana oraz kierującego do tej chwili największą obecnie w Poznaniu księgarnią sortymentową św. Wojciecha dyrektora Stefana Gąsiorowskiego.
Organizuje i ustala program działalności wydawniczej, czyni z Drukarni i Księgarni św. Wojciecha centralne ognisko katolickiej akcji społecznej pod zaborem pruskim. Podejmuje z szerokim rozmachem działalność wydawniczą, zarządza wydawanie obok książek dających zyski także cały szereg dzieł pod względem finansowym zupełnie się nieopłacających, o charakterze ideowym, w tym celu, aby świadczyły one o kulturze i poziomie umysłowym społeczeństwa. (…)

Przeczuwał już wówczas ks. patron Wawrzyniak skutki rozwijających się prądów wywrotowych i wstrząsów socjalnych, jakich i nasze społeczeństwo doznać miało o wiele lat później. Był on jednym z niewielu w społeczeństwie polskiem, którzy zamykanie oczu na grożące niebezpieczeństwa uważali za zbrodnię. To też przeważna część ówczesnych wydawnictw naszych zajmowała się tematami społecznymi. A liczba wydawnictw stale wzrastała. Rozpoczęło się w 1903 r. wydawaniem co miesiąc jednej książki, w niewiele lat później wypuszczaliśmy co tydzień jedną książkę z pod prasy, katalog nasz z r. 1910 wykazuje już 360 wydawnictw.

w r. 1905 otwarty został przy Instytucji św. Wojciecha nowy dział – Antykwarjat naukowy. Przez dział ten przesunęła się w ciągu kilku lat (działał on prawidłowo tylko do wybuchu wojny światowej) poważna ilość 420.000 dzieł. Był to na owe czasy pierwszy i jedyny antykwarjat polski na ziemiach polskich b. zaboru pruskiego, a nie było prawie inteligenta-Polaka, któryby nie korzystał z nagromadzonych w nim skarbów. W r. 1922 przeszedł antykwarjat książkowy na własność długoletniego współpracownika Instytucji Stanisława Sempińskiego.

W r. 1907 organizuje się z inicjatywy ks. patrona Wawrzyniaka, a kosztem „św. Wojciecha” Bibljoteka Społeczna. Z biegiem czasu gromadzi się w niej wielka ilość aktualnych wydawnictw i czasopism z dziedzin pracy nad dobrem społecznem, a dostępna dla każdego, służy ona pracownikom społecznym wszystkich klas, jako źródło informacyj i studjów społecznych. Katalog tej bibljoteki, wydany w kwietniu 1912 r. ma 148 str. druku, daje pojęcie o jej liczebności. Cenny ten księgozbiór przeszedł w r. 1926. drogą daru na własność powstałej w tymże roku „Katolickiej Szkoły Społecznej” w Poznaniu.

Z innych ważniejszych wydawnictw zbiorowych i perjodycznych, podjętych w tym okresie czasu, a kontynuowanych nieomal w całości do chwili obecnej, wymienić należy „Nową Bibljotekę Kaznodziejską” (1906), „Głosy na czasie” (1906), „Teatr ludowy” (1908), „Wiadomości Apologetyczne” (1911), jako źródło wiadomości dla redakcyj dzienników – którą pracę kontynuuje obecnie Katolicka Agencja Prasowa (KAP), wreszcie miesięcznik „Stowarzyszenie”, przewodnik pracy praktycznej w stowarzyszeniach polskich (zawieszony z wybuchem wojny światowej).

Mrówczej i rozumnej pracy ks. patrona Wawrzyniaka na wszystkich polach pracy społecznej, narodowej i gospodarczej towarzyszyły odgłosy coraz to cięższej, coraz to gorętszej i uporczywszej walki z rządem pruskim o nasze najświętsze dobra -  język polski i religję katolicką. Natężenie ucisku pruskiego zbliżało się do punktu kulminacyjnego. Ks. patron Wawrzyniak wespół z garścią wypróbowanych pracowników na niwie społecznej i narodowej podwajał i potrajał swe wysiłki i pracę, był wytrawnym i niezawodnym doradcą dla każdego i dla wszystkich. Aż wreszcie te wysiłki nadludzkie poderwały jego – zdało się – niespożyte siły.

Dnia 14 listopada 1910 r., dotknięty nagle i niespodzianie tchnieniem śmierci, legł na posterunku ten mąż wielki i opatrznościowy, „KRÓL CZYNU”, któremu Instytucja nasza zawdzięcza najpiękniejszy etap swego rozwoju. Kierownictwo „Drukarni i Księgarni św. Wojciecha”, a także stanowisko patrona Związku Spółek Zarobkowych (obecnie Związku Spółdzielni) objął po nim ks. Stanisław Adamski, który w rok później, to jest pod koniec r. 1911. powołał do współpracy w zarządzie Franciszka Ksawerego Ziółkowskiego, obecnego naczelnego dyrektora instytucji. Pod jego kierunkiem rozrosła się Instytucja do zespołu szeregu poważnych przedsiębiorstw przemysłowych.

Nowy etap rozwoju Drukarni i Księgarni św. Wojciecha rozpoczął się w r. 1912. Gdy okazała się konieczność dalszego powiększenia drukarni, a lokale przy u. św. Marcina 69 nie mogły jej pomieścić, zakupiono nieruchomość przy ul. Piotra Wawrzyniaka 39, a później przyległe nieruchomości przy tejże ulicy nr. 41 oraz przy ul. Patrona Jackowskiego nr. 30. Do wybudowanej w tym samym roku pierwszej części gmachu zakładów przeniesiono drukarnię. Powiększono ją o długi szereg nowoczesnych maszyn drukarskich, o cały oddział chromolitograficzny oraz o zakład fotomechaniczny i rotograwurowy (wklęsłodruk) – pierwszy na ziemiach polskich. Nastąpiła reorganizacja wewnętrznego ustroju administracji, rozszerzenie i ożywienie działalności wydawniczej, a poziom artystyczny druków, wykonywanych w zakładach św. Wojciecha, nie ustępował już w niczem drukom, wychodzącym z najlepszych oficyn niemieckich.

Tak zapoczątkowana nowa era rozwoju przerwana została wybuchem wojny światowej w połowie 1914 r. Rozpoczęły się ciężkie czasy wojenne, a główną troską pozostałych w domu współpracowników stało się zaopatrywanie rodaków walczących na frontach w strawę duchową oraz ratowanie Instytucji od upadku i zagłady.

Już w kilka tygodni po wybuchu wojny okazało się, że większą część wysiłków trzeba poświęcić kontynuowaniu wydawnictwa „Przewodnika Katolickiego” i popularnych książeczek różnej treści. Dziesiątki tysięcy czytelników popularnego tygodnika walczących na frontach, spragnione strawy duchowej i wieści z ojczyzny, domagały się nadsyłania im zarówno pisma jak i książek. Dzięki poparciu katolickiego centrum niemieckiego udało się zdobyć dostęp do armji dla „Przewodnika” i wydawnictw naszych na drodze oficjalnej. Ten sukces jednak nakładał jednocześnie trudne obowiązki. Władze niemieckie bowiem wymagały rzeczy dla nas niemożliwej, mianowicie informowania czytelników w duchu proniemieckim oraz wysławiania czynów bohaterskich i szlachetności naszych ciemiężycieli. Rychło więc nastąpił ostry konflikt pomiędzy redakcją a władzami, którego rezultatem było kategoryczny nakaz władz usunięcia ówczesnego redaktora ks. prałat Kłosa lub zawieszenia pisma. Z ciężkiem sercem wybrano pierwsze , nie można bowiem było dopuścić do całkowitego pozbawienia strawy duchowej w języku ojczystym dziesiątków tysięcy rodaków , zarówno tych, którzy krwawili na frontach, jak i tych, którymi zapełnione były szpitale wojskowe. Odszedł redaktor, lecz „Przewodnik” swego zasadniczego toru nie zmienił, co najwyżej usiłował maskować go więcej niż przedtem. Osiągnięto jednak to, że przez cały czas krwawego zmagania się narodów wydawnictwa św. Wojciecha docierały na wszystkie fronty, a za pośrednictwem Czerwonego Krzyża szły również do jeńców polskich, rozsianych nie tylko po Europie, ale nawet w Afryce i Syberji. W archiwach Instytucji znalazłby historyk w formie listów żołnierskich z frontów i z niewoli cenne nieraz przyczynki do historji martyrologii polskiej.

Obok tej specyficznie wojennej działalności wydawniczej niósł „św. Wojciech” w owe czasy pomoc materialną i moralną wszędzie tam, gdzie moloch wojny znęcał się nad ludnością polską, a więc w pracy nad uchodźcami i jeńcami cywilnymi z b. Kongresówki, w organizacjach, opiekujących się wdowami i sierotami wojennymi i t.p.
Niemniej również w przygotowaniach do wyzwolenia się z niewoli pruskiej zarówno Instytucja, jak i wielu jej współpracowników wzięli wybitny i żywy udział, dając organizacjom wojskowym i politycznym z grona swoich współpracowników szereg gorliwych działaczy (…)

Po odzyskaniu niepodległości kraju rozpoczęła się w r. 1919. nowa, najważniejsza bodaj era rozwoju. Rozszerzył się zakres zadań, powiększył się też znakomicie teren działania. Zawrzała więc gorączkowa praca zarówno nad rozszerzeniem warsztatów wytwórczości, jak i nad ustaleniem rozszerzonego programu działania.

W początku 1919 r . obejmuje po ks. Prądzyńskim kierownictwo literackie wydawnictw wybitny pisarz katolicki Szczepan Jeleński, krótko po nim wstępują do Instytucji Karol Szott, jako sekretarz Głównego Zarządu, oraz literat Marjan Pachucki, a nieco później Eustachy Szczepkowski w charakterze kierownika działu księgowości i rachunkowości. Kierownictwo zakładów graficznych obejmuje Franciszek Kusz.

Już w połowie 1918 r. przechodzi na własność Instytucji Św. Wojciecha Księgarnia Wydawnicza Mateusza Szczepkowskiego w Warszawie przy Alejach Jerozolimskich nr. 39 i staje się pierwszą filją; w Poznaniu zaś dla pomieszczenia księgarni, magazynu sprzętów kościelnych oraz powiększonej znacznie liczby biur i lokali redakcyjnych nabyty zostaje w r. 1919. położony w centrum miasta piękny gmach b. Hotelu Rzymskiego na narożniku Placu Wolności i Alei Marcinkowskiego. W gmachu tym mieści się odtąd siedziba Zarządu Głównego Instytucji. W latach 1919 i 1920. następuje znaczne powiększenie zakładów graficznych przez rozbudowanie lokali i ustawienie całego szeregu nowoczesnych maszyn i urządzeń.

Zorganizowana w r. 1917. artystyczna stolarnia i fabryka sprzętów kościelnych zostaje znacznie powiększona. W początku r. 1922. Księgarnia św. Wojciecha otwiera drugą filję w Wilnie przy ul. Dominikańskiej nr. 4, w ro. 1923. trzecią w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście 43.

Polski przemysł graficzny i wydawniczy, odcięty z chwilą powstania odrodzonej Polski od dawniejszych swych dostawców, cierpiał w pierwszych latach na dotkliwy brak papieru. Drukarnia św. Wojciecha braki te odczuwała tem silniej, ile że jej zapotrzebowanie papieru znacznie się powiększyło i rosło z niem każdym , a na ziemiach b. zaboru pruskiego nie było żadnej fabryki papieru. Już w początku r. 1920. dała zatem inicjatywę pobudowania Wielkopolskiej Papierni w Bydgoszczy i wspólnie z Bankiem Związku Spółek Zarobkowych doprowadziła fabrykę tak daleko, że już po roku rozpoczęła ona produkcję. Gdy się jednak okazało, że fabryka bydgoska do wyrobu papierów drukowych – dla Drukarni św. Wojciecha najważniejszych – naonczas się nie nadawała, przystąpiono w roku 1924 do budowy własnej fabryki, która pod firmą „Fabryka Papieru Malta” a kierownictwem inżynierów Leona Stumera oraz Ferdynanda Quecka od r. 1925. produkuje potrzebne dla celów typograficznych oraz niewyrabiane dotąd w kraju gatunki papierów i kartonów.

Dorobek ostatnich lat dziesięciu t.j. od chwili odzyskania niepodległości jest poważny. Gdy w r. 1918 były Zakłady św. Wojciecha prowincjonalną średnią drukarnią i księgarnią, ograniczającą działalność swoją niemal wyłącznie na b. zabór pruski, a właściwie na Wielkopolskę, to wciągu owych lat dziesięciu stały się największemi tego rodzaju zakładami w Polsce. Działalnością, jużto bezpośrednio przez centralę w Poznaniu, już też przez filje w Warszawie, Wilnie i Lublinie, oraz przez Księgarnię Krakowską, która jest Księgarni św. Wojciecha współwłasnością, obejmuje św. Wojciech wszystkie ziemie Rzeczypospolitej, a wydawnictwa jego docierają do najbardziej zapadłych zakątków Polski. Przechodzą też i poza granice kraju, wszędzie tam, gdzie żyją nasi rodacy. (…)

One thought on “Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Słyszałem wcześniej o tej drukarni, ale jakoś nigdy nie zagłębiałem się w ten temat.

Comments are closed.