Kujawskie Zakłady Koncentratów Spożywczych

Dwa opakowania Kujawskich Zakładów Koncentratów Spożywczych we Włocławku. Na początku lat 70-tych budyń i kisiel Zakładów otrzymały nowe wzory opakowań. Jednak konsumenci i detaliści tak bardzo protestowali, że powrócono do pierwotnych – prezentowanych tutaj opakowań. Mimo swoich lat i braku zawartości saszetki nadal pachną apetycznie :)

kujawskie zakłady kawy 2

kujawskie zakłady kawy zbożowej1

 

Menu MS Batory, 1960 r.

menu ms batory 1960Jakiś czas temu prezentowałam Menu TSS Batory. Dzisiaj karta dań jego poprzednika – MS Batory. MS Batory przeszedł pod koniec lat 50-tych gruntowny remont. Wnętrza zostały zaprojektowane przez Jana Bogusławskiego, stroną plastyczną zajął się zespół kierowany przez Czesława Wielhorskiego. Prace plastyczne w klasie turystycznej wykonywali też Kazimierz Knothe i Aniela Bogusławska, a w pierwszej klasie -  prof. Fiszerowa wraz z Barbarą Massalską i Marią Leszczyńską. Być może szata graficzna prezentowanego menu z grudnia 1960 r. jest również dziełem Cz. Wielhorskiego.

Poniższe zdjęcia Z. Siemaszki przedstawiają zarówno wygląd Batorego z przed renowacji, jak i po niej.

MS Batory wnętrze

MS Batory wnętrze

MS Batory wnętrze

MS Batory miał 280 miejsc w klasie pierwszej oraz 500 w klasie turystycznej prezentowane menu pochodzi z klasy turystycznej, a składały się na nie następujące smakołyki:

ZAKĄSKI
Selery stołowe – Rzodkiewki – Cebulka zielona – Oliwki czarne – Śledzie bałtyckie marynowane – Pasztet z ryb – Flądra w sosie pomidorowym – Masło deserowe – Sałatka Demi Deuil – Jajka a la Reine

ZUPY
Consomme amerykańskie / Zupa krupnik polski

JAJKA
Omlet Andalouse

PRZYSTAWKA GORĄCA
Pierożki z mięsa ze słoninką

RYBA
Bitki z karmazyna – sos kaparowy

POTRAWY ZASADNICZE
Zrazy z polędwicy wołowej a la Nelson

Z KUCHNI DUŃSKIEJ
Kapusta faszerowana

JARZYNY
Buraczki zaprawiane
Marchewka z groszkiem
Kabaczki saute

ZIEMNIAKI
Całe smażone / Puree

ZIMNY BUFET
Pieczeń cielęca z owocami
Baleron gotowany z chrzanem

SAŁATY
Z rzodkiewek / Elizabeth

ZIMNE SOSY
Tomato Ketchup – HP – Chili – Yorkshire Relish

SERY
Do wyboru z biszkoptami

DESERY
Bordure z ryżu Conde

KOMPOTY
Mieszany

NAPOJE
Herbaty: ceylońska – lipowa – miętowa – rumiankowa
Kawa francuska – Sanka – Nescafe – Mleka

 ……………………………………………………………………………………………………..

Recently I’ve presented a TSS Batory menu. Today – a menu of his predecessor, MS Batory. MS Batory was thoroughly renovated in late fifties. The interiors were designed by Jan Bogusławski, the creative side was handled by a team managed by Czeslaw Wielhorski. Perhaps the above menu was also designed by him.

MS Batory had 280 first class and 500 second class accommodations. This menu comes from the economy class

APPETIZERS
Table Celery – Radishes – Spring Onions – Marinated Baltic Herrings – Black Olives -  Pate of Fish – Baltic Plaice in Tomato Sauce – Sweet Butter – Salade Demi Deuil – Eggs a la Reine

SOUPS
Consomme American Style / Cream d’Orge Polonaise

EGGS
Omlette Andalouse

HORS D’OEUVRE CHAUD
Meat Piroguis with Lard

FISH
Balls of Redsnapper with Caper Sauce

RELEVES & ENTREES
Zrazy of Beef Tenderloin a la Nelson

FROM DANISH KITCHEN
Fyldt Hvidkal

VEGETABLES
Mashed Beetroots
Peas & Carrots
Saute Vegetable Marrow

POTATOES
Whole saute / Mashed

COLD BUFFET
Roast Veal with Fruits
Boiled Lonzo with Horseradish

SALADS
Radishes / Elizabeth

DRESSINGS
Tomato Ketchup – HP – Chili – Yorkshire Relish

CHEESES
Assorted Cheese & Crackers

COMPOTES
Mixet Stewed Fruits

BEVERAGES
Teas: Ceylon – Linden – Mint – Camomile
French Coffee – Sanka – Nescafe – Milk

Folder Maggi

maggi1maggi2 maggi3 maggi4 maggi5 maggi6 maggi7 maggi8

Folder reklamowy Maggi z lat 30-tych XX wieku. Reklama przedstawia przyprawę w płynie jako świetny środek na trawienie i metodę na „rozkapryszonych niejadków”. Z jednej strony ciężko sobie wyobrazić żeby tego rodzaju produkt (biorąc pod uwagę jego skład) współcześnie reklamować w ten sposób. Z drugiej – patrząc na najnowsze reklamy przyprawy Maggi (marka obecnie należy do Nestle) uświadomiłam sobie, że aż tak dużo się nie zmieniło, bo nadal reklamują ją uśmiechnięte dzieci…

W broszurze duży nacisk położono na opis warunków higienicznych panujących w poznańskiej fabryce. Wydaje się więc, że wśród konsumentów panowały jakieś obawy związane z gotowymi produktami spożywczymi. „Kostek bulionowych MAGGIego nie dotyka się ręką przed ich opakowaniem, gdyż przemyślnie zrobione maszyny nadają kostkom bulionowym ich kształt i zapakowują je równocześnie. Czysto ubrane pracownice nadzorują tylko bieg maszyn. W przestronnych lokalach fabrycznych firmy MAGGI panuje wzorowy porządek.”

Pamiętacie prezentowany wcześniej prospekt Knorr? Zdumiewające jest to że ten Knorra i Maggiego mają tę samą formę (włącznie z identycznymi wymiarami!) oraz prezentują te same produkty – przyprawę w płynie, kostki bulionowe, zupy ekspresowe. Wygląda na to, że firmy mocno ze sobą konkurowały! Może o tym również świadczyć apel do konsumentów – „Przy zakupie kostek bulionowych prosimy zwracać uwagę na żółtoczerwone opakowanie, nazwę MAGGI i znak ochronny „Krzyż-Gwiazda”. Prawdopodobnie firma zmagała się z naśladownictwem. Wiedzieliście, że Julius Maggi zaczął produkować swoją słynną przyprawę i produkty instant już pod koniec XIX wieku?
……………………………………………………………………………………………………..
Maggi brochure, ca. 1930. The ad presents Maggi seasoning as a wonderful digestive aid and a method for picky eaters. It is hard to imagine that this kind of product (considering the ingredients) could be advertised in such a way nowadays. On the other hand, contemporary Maggi ads (the brand belongs to Nestle) are full of smiling kids…

The brochure emphasizes the hygienic conditions in the Poznan factory. It seems that consumers had some kind of concerns regarding processed food products. “MAGGI bouillon cubes are not touched by the workers, as artfully made ​​machines put bouillon cubes to their shape and pack them together.”

Do you remember this Knorr brochure? It is amazing that Knorr and Maggi ads have the same form (including identical size!) and present the same products – seasoning, bouillon cubes, instant soups. It seems that companies were heavily competing against each other! „When you buy stock cubes, please pay attention to the yellow-red packaging, MAGGI brand and a Cross-Star sign”. – this shows that Maggi has probably struggled with imitation. Did you know that Julius Maggi began producing its famous seasoning and instant products at the end of the nineteenth century?

Menu TSS Stefan Batory, 1971 r.

menu tss batory menu tss batory

Menu TSS Batory z 1971 r. Na okładce kapitan tańczący z damą-syreną. Niestety nie wiem kto jest autorem ilustracji (Jerzy Flisak?).

TSS Stefan Batory był liniowcem Polskich Linii Oceanicznych w latach 1968-1988. Następca MS Batory. Oto co mogli zjeść pasażerowie „Stefana” we wrześniu 1971 r. na kolacji pożegnalnej:

Homar na zimno Grammont
Barszcz czerwony z pasztecikiem
Krem z żółwia z groszkiem ptysiowym
Sandacz po holendersku
Kurczę Doria
Bukiet z jarzyn
Sałatka Barcelona
Kompot francuski
Lody bomba Comtesse Sarah
Kosz owoców

Zainteresowanym historią TSS Batory i jego kuchnią polecam stronę http://stefanbatoryoceanliner.weebly.com gdzie znajdziecie m.in. zdjęcia, broszury, wywiady i wspomnienia powiązane z transatlantykiem. Wśród nich niezwykle ciekawe wspomnienia kucharza okrętowego opisujące niektóre specjały z powyższego menu. Oto fragment:

…Tam, na statku, zapominało się o Polsce. Podczas gdy renomowana kuchnia Grand Hotelu w Sopocie karmiła mielonymi befsztykami albo sznyclem po wiedeńsku, my serwowaliśmy langusty i przepiórki. Z gestem i elegancją, bo w końcu „Batory” nazywany był „pływającym ambasadorem PRL”. Rozpieszczaliśmy naszych pasażerów „szwedzką płytą”, czyli podawaną na srebrnej tacy górą zimnych mięs w wybornych sosach… – rozmarza się.  (…)

Każdego dnia piekarnia przygotowywała 200 kilogramów bułek i chleba, a kucharze wbijali do potraw 2,5 tysiąca jaj – wspomina jeden z „królewskich” kucharzy. Zanim „Batory” odbił od nabrzeża, ochmistrz do prowiantu i szef kuchni (a był nim wtedy Wacław Dusza) zapełniali okrętowe spiżarnie. To było szczególnie odpowiedzialne zadanie – w czasie kilkutygodniowego rejsu nie mogło przecież niczego zabraknąć. Statek zabierał z Gdyni 3 tony drobiu, 10 ton mięsa i wędlin, 4,5 tony ziemniaków i warzyw, tysiące puszek, skrzynek wina i innych trunków, tony cukru, kilkaset worków herbaty i kawy. – Produkty pochodziły z Baltony, ale były i takie delicje, które trzeba było kupić za granicą. W portach, do których zawijaliśmy, uzupełnialiśmy zapasy świeżych warzyw i owoców, ryb czy zółwiego mięsa. A w Anglii kupowaliśmy lód, specyficzny krystaliczny lód, który był tak plastyczny, że można było w nim rzeźbić. Dłutem i piłami wycinaliśmy z niego puchary, postaci zwierząt, cuda natury – wspomina pan Ryszard.(…)

Kulinarną stolicą „Batorego” była ogromna kuchnia na trzecim pokładzie idąc od dołu (wszystkich było dziewięć). – Mieliśmy wszelkie mechaniczne udogodnienia, np. rożny, w których jednorazowo piekło się 25 kurczaków, frytownice, maszyny do porcjowania kotletów, gigantyczny ekspres, który jednorazowo zaparzał tysiąc filiżanek kawy. Codziennie od 6 rano do 12 w nocy 44 rzeźników, piekarzy, cukierników, pomocników i mistrzów przygotowywało 800 zestawów posiłków, bo tylu pasażerów należało nakarmić – mówi kucharz z „Batorego”. Najtrudniejszą rzeczą było urozmaicanie posiłków. Ochmistrz pilnował, by żadna potrawa nie była nawet podobna do jakiejkolwiek serwowanej w ostatnich trzech dniach. Jeśli znalazł takową, momentalnie wykreślał ją z karty, która drukowana była z dwudniowym wyprzedzeniem. W dobie komputerów urozmaicanie dań byłoby zajęciem dziecinnie łatwym, jednak wtedy, zwłaszcza pod koniec rejsu, trzeba było codziennie analizować zapasy w magazynie i nieźle się nakombinować, by jadłospis urozmaicić. Ta zasada nie dotyczyła śniadań. Pasażerowie mieli zawsze do wyboru na pierwszy posiłek kilka zup, jajka pod każdą postacią, dżemy, miód, spory wybór wędlin, kilka rodzajów pieczywa, sery, słone biszkopty, kawę, herbatę, mleko, kakao i kilka rodzajów herbatek ziołowych – opowiada pan Ryszard. (…)

Co serwowała kuchnia? – Pamiętam, że najdłużej celebrowanym przez pasażerów posiłkiem była kolacja, toteż dokonywaliśmy cudów, by pasażerowie zasypiali syci i rozanieleni smakiem potraw. Oto przykładowe kolacyjne menu: trzy zupy – consomme Dolores, pieczarkowa z makaronem i chłodnik truskawkowy z kostką z kaszy manny, jako przystawka gorąca – rosyjski kulebiak z masłem, pierwsze danie główne – węgorz z sosem cytrynowym, potem kaczka z jabłkami, dalej cynaderki duszone z kaszą gryczaną. Uzupełniały to jarzyny: kapusta czerwona z winogronami, duszone bakłażany i marchewka glazurowana. Były też zimne zakąski, np. rostbef wołowy, gotowany boczek, kiełbasa myśliwska. Na deser – mus ananasowy. Smaczne, prawda? – pyta retorycznie, bo na sam dźwięk nazw potraw, które rejsowiczom serwowano, ślina nie cieknie, lecz wytryska… Podobne potrawy przeważały, kiedy „Batory” płynął do Ameryki. Gdy wracał i wiózł Polonusów, kucharze nie nadążali z lepieniem pierogów z kapustą i grzybami, ruskich, z białym serem, nie nadążali smażyć kotletów schabowych, przygotowywać golonki czy polskich kiełbas. Polonusi tęsknili za starym krajem, za jego tradycyjną kuchnią.

(…) Jednak najważniejszym wydarzeniem każdego rejsu był tradycyjny bal kapitański. Załoga ubierała z tej okazji granatowe, galowe mundury. Po kolacji, niezwykle wykwintnej, zespół prosił do tańca. Bal kończył się bladym świtem. – Tęczowy pstrąg wędzony z oliwą truflową i pomidorami, zupa żółwiowa, polędwica wołowa marynowana w puszystym sosie estragonowym, to pamiętam. Ale zawsze wspominać będę z nutką nostalgii punkt kulminacyjny każdego balu kapitańskiego, czyli płonące lody „Bomba Victoria”… Nikt na świecie nie potrafił tak podać lodów. Z angielskiego lodu, o którym już wspominałem, wycinaliśmy przedziwne figury. Na tych figurach spiętrzaliśmy góry lodów, dekorowaliśmy je rozetką z cytryny, w którą wkładaliśmy kostkę cukru nasączoną spirytusem. Stewardzi zapalali cukier przed wejściem na salę. W jadalni gaszono światła, wtedy wkraczali. Za każdym razem, a widziałem ten rytuał kilkaset razy, robił niesamowite wrażenie…

Dobry humor po smacznym obiedzie – Knorr

Prospekt reklamowy Knorr z lat 30-tych.  Wiedzieliście, że już wtedy istniały dania instant? Ja nie!  Okazuje się, że przedwojenny konsument mógł się cieszyć ekspresowymi zupami – poza banalną pomidorową Knorr produkował takie cuda jak ogonowa, rakowa, szczawiowa i zupa o wdzięcznej nazwie Tapioka-Julienne (możne ktoś zna przepis?). Jak widać dostępne były już też kostki bulionowe, sekretna przyprawa Knorr (której smaku nie sposób podrobić) oraz sos grzybowy w kostce idealny do „ryżu, łazanek, makaronu, kaszy, ziemniaków, gołąbków z ryżu, wszelkiego rodzaju kluseczek, kotletów, ozorku, jaj, jarzyn, płatków owsianych.” Mmmm…Mniam!

stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznań stara reklama knorr poznańProdukty Knorra są dostępne na polskim rynku od 1932 r., kiedy to Carl Heinrich Knorr nabył w Poznaniu fabrykę. W związku z dużą aktywnością konkurentów (Luba – polska wytwórnia proszku do pieczenia i budyniu, Germanini – włoski producent makaronu) Knorr prowadzi intensywną i nowoczesną, jak na tamte lata, działalność promocyjną. Firma przeznacza średnio 9% rocznych obrotów na promocje i reklamę. Wśród 160 zatrudnionych 65 osób zajmuje się akwizycją i współpracą z detalistami. /źródło/

Do dzisiaj w logo Knorr znajduje się oryginalny podpis założyciela. Historię poznańskiego zakładu Knorr i obecności marki na rynku polskim znajdziecie tutaj.